KOREPETYCJE U ANNIKEN - GRAMATYKA NORWESKA LISTOPAD W CENIE PROMOCYJNEJ.
WIĘCEJ INFORMACJI Tutaj

Natalia

Nowy na Forum? Zapraszamy do napisania paru słów o sobie :)

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
rekonstruksjon
Admin
Posty: 5021
Rejestracja: ndz sty 22, 2012 2:14 pm
Lokalizacja: W-wa, PL
Gender: None specified - None specified

Re: Natalia

Postautor: rekonstruksjon » pn cze 08, 2015 5:23 pm

Moze Viking og Tor?
Go grab yourself a cup of tea and a digestive biscuit Gayle

Awatar użytkownika
jaca2
Posty: 124
Rejestracja: pn lut 04, 2013 3:44 pm
Gender: None specified - None specified

Re: Natalia

Postautor: jaca2 » wt wrz 22, 2015 1:34 pm

Hej Monika,

Żyjesz????


Daj znać proszę....

Pozdrawiam,
"...Błogosławiony człowiek, który nie mając nic do powiedzenia nie ubiera tego faktu w słowa…"

natalka
Posty: 1019
Rejestracja: pt maja 04, 2007 9:42 am
Gender: None specified - None specified

Re: Natalia

Postautor: natalka » pn wrz 28, 2015 10:36 am

...mam chwilke miedzy zajeciami w osrodku...; zyje i wierzcie mi niemal codziennie mysle zeby wam opowiedziec co sie dzieje, ale ze ja nie umiem pisac krotko, wiec tak z dnia na dzien zwlekam i zwlekam i mysle o czy i jak wam to wszystko napisac...
Obiecuje, dzis napisze.
Milo bedzie "wrocic na miejsce"-na forum po prawie 4 miesiacach.... oj, skyld og skam (poczucie winy i wstyd) ze nie dalam znac tak dlugo :oops:
Napisze dzis wieczorkiem :wink:

Awatar użytkownika
jaca2
Posty: 124
Rejestracja: pn lut 04, 2013 3:44 pm
Gender: None specified - None specified

Re: Natalia

Postautor: jaca2 » pn wrz 28, 2015 3:47 pm

Siupel, że "ŻYJESZ" ;) :przyt: :wiwat:
tak, pisz jak się masz/macie jeśli masz czas i ochotę

Pozdrawiamy i czekamy z zapartym tchem ;) :taniec_g:
"...Błogosławiony człowiek, który nie mając nic do powiedzenia nie ubiera tego faktu w słowa…"

natalka
Posty: 1019
Rejestracja: pt maja 04, 2007 9:42 am
Gender: None specified - None specified

Re: Natalia

Postautor: natalka » pn wrz 28, 2015 3:57 pm

Tak, bylo ciezko, na granicy..., ale zyje jeszcze :wink:

natalka
Posty: 1019
Rejestracja: pt maja 04, 2007 9:42 am
Gender: None specified - None specified

Re: Natalia

Postautor: natalka » pn wrz 28, 2015 8:18 pm

Na powitanie moje kociaki:
Toffi:
Obrazek

Oskar:
Obrazek

Slodziaki na poczatku lipca:
Obrazek

Maluchy troche urosly jak mnie nie bylo:
Obrazek

Obrazek

Obrazek
A hrabio Pusany bez zmian:

Obrazek

Slodziaki takie moje, tesknie za nimi jak nie wiem. Pus to sie cieszy, ze go teraz nikt nie przytula za mocno, ale maluchy to pewnie mnie nie pamietaja. Jak po 5 tygodniach przyjechalam na pare dni do domu, to musialam je przekupywac ciasteczkami, zeby zechcialy u mnie troche posiedziec:(

(cos internett szwankuje dzisiaj, wiec co jakis czas wysle krotsze posty i napisze kolejne).

Awatar użytkownika
agnes77
Posty: 867
Rejestracja: ndz sty 08, 2012 11:06 pm
Lokalizacja: Asker
Gender: None specified - None specified

Re: Natalia

Postautor: agnes77 » pn wrz 28, 2015 8:56 pm

ja od zawsze wierzylam w terapeutyczna moc kotow i tej wiary sie bede trzymac
uwielbiam koty, sama mam dwa i miedzy innymi dzieki min trwam dy dopada mnie depresja czy to przez pogode czy przez po prostu zly nastroj

Rudzielec przypomina mi mojego pierwszego kota, dostalam go od meza na pierwsza rocznice slubu, byl z nami 6 lat, odszedl gdy zaszlam w ciaze z corka, obrazil sie ze nie zajmowalam sie nim jak przedtem (tak sobie tlumacze)... szukalam go dwa miesiace ganiajac z wielkim brzuchem po okolicy i chlipiac pod nosem. Od tego czasu rudzielce zajmuja szczegolne miejsce w moim sercu...

Milo ze do nas wpadlas... pisz dalej

natalka
Posty: 1019
Rejestracja: pt maja 04, 2007 9:42 am
Gender: None specified - None specified

Re: Natalia

Postautor: natalka » pn wrz 28, 2015 11:05 pm

Grzejac sie na slonku myslalam sobie: napisze na forum tak i tak; potem przychodzilam do pokoju, "wpadlam" w jakas ksiazke i juz po mnie bylo.Postaram sie to teraz troche nadrobic:

LATO.
Duzo by tu pisac na ten temat. Alt i alt mielismy bardzo intensywne lato. Zaangazowalismy sie bardzo w "kogos" problemy i zycie, co szczerze mowiac zmeczylo nas fizycznie i psychicznie. Niby nic wielkiego, ale odkad Natalka odeszla bylismy przyzwyczajeni do spokoju i ciszy. Przezywanie zaloby, problemy ze spaniem i inne "przypadlosci" o ktorych wam nieraz pisalam kosztuje czlowieka duzo sil, takze fizycznych. Szczegolnie kiedy sie ma kiepski, zaryczany dzien, to sie nie ma juz sily na nic. No i chyba tego lata troche za duzo na siebie wzielismy i okres wiosenno-letni troche nas zmeczyl.

Z radoscia wiec wyczekiwalam mojego wyjazdu do osrodka i moze na tym sie troche skupie w mojej "opowiesci".
Jestem tutaj:
http://www.modum-bad.no/

Piekne miejsce, gdzie sa wspaniale warunki potrzebne do skutecznej terapii. Przyjechalam tu na poczatku sierpnia i wtedy bylo..., no wlasnie, probowalam wkleic zdjecia ale mowia mi ze plik jest za duzy :roll: W kazdym razie fontanny a wokol nich kolorowe ogrody, pelno roz i lavendy, kwiaty wokol calego osrodka.
Teraz jest juz zimno, ale jest jeszcze troche kwiatow.
Wokol ciagnace sie kilometrami lasy jagodowe. Uwielbiam zbierac jagody (recznie, bez zbieraczki) i w sumie zebralam ok 70 litrow. Duzo, nieduzo; kiedys w Pl zbieralo sie 10 litrow dziennie, a tutaj tak po 3-4 litry, dla grupy, do pojedzenia sobie wieczorkiem. Te zbieranie to taka moja terapia po terapii. Nawet jeszcze wczoraj zebralam 4 litry, mimo ze noce sa juz zimne, ale jagodki jeszcze sie trzymaja,a tyle ich tu ze mnie serce boli, ze nikt ich nie zbiera.

TERAPIA (nie krzycze, tylko tak zeby jakis porzadek byl w tym o czym pisze :wink: )
Jest nas 8 w grupie. Kazdy ma swoj pokoik z lazienka, mamy wspolne salony, tv pokoiki itd. Jemy na duzej stolowce, tak jak w hotelu, ale kazda grupa ma swoj stolik, wiec siedzimy ze "swoimi", bez stresu. Ja jestem jedyna osoba, ktora stracila dziecko i jedyna, ktora ma komplisert zalobe. Ogolnie jestesmy grupa depresyjna, niektorzy maja PTSD na deser.
Oprocz nas sa jeszcze 2 grupy depresyjne,kazda pracuje nad czyms innym i ze moja grupa jest najbardziej zadowolona z terapii i z terapeutow, jakich mamy.

Nasz problem, nasze depresje, skomplikowana zaloba itd biora sie z tzw.affektfobii, czyli ze mamy strach przed okazywaniem uczuc.
Tutaj jest dobry art.po norwesku na ten temat:

http://www.psykologtidsskriftet.no/inde ... 329251&a=3

W Polsce ten typ terapii nie jest rozpowszechniony, jest prawie nieznany; kiedys udalo mi znalezc tylko jeden artykul na ten temat.
Czesto bierze sie to z traumatycznego dziecinstwa (czyli u mnie), kiedy to jako dziecko nie moglam okazywac uczuc, bo bylam za to karana. Przemoc psycho-fizyczna ze strony matki byla na codzien, ale nie wolno mi bylo plakac, wyrazac smutku, a juz za jakikolwiek objaw zlosci z powodu nieslusznego lania w leb byly dodatkowe ciosy, wiec nie oplacalo mi sie po prostu okazywanie uczuc. Automatycznie szlo sie w forsvar (obrone, chronienie siebie). Nikt nie wiedzial co sie naprawde dzieje w naszym domu, nie mialam z kim o tym pogadac, nikogo, kto moglby pomoc, ochronic mnie przed atakami matki i tak nauczylam sie nie zwracac uwagi na siebie, powstala dziecieca powazna depresja a wszystkie uczucia byly upychane az do granic wytrzymalosci.
Potem bylo szczesliwe zycie, spelnione marzenia i... wiecie co dalej- smierc Natalki. Depresja wrocila, mega poczucie winy i wstyd, ze nie dalam rady uratowac Natalki... Do tego powrocil nieco model zachowania z dziecinstwa: nie mialam z kim dzielic zaloby, czulam, ze niejako nie moge okazywac uczuc (tych bolesnych) w domu, bo Robert doslownie ucieka. Gdy tylko slyszy, ze ja placze, czy widzi ze jestem smutna, czy kiedy napomkne cokolwiek o Natalii czy o czyms w zwiazku z tym- on odwraca sie i idzie do swoich spraw... Dlatego "nauczylam sie" nie okazywac uczuc, bo to jest niekomfortowe dla otoczenia badz sprawia, ze inni, np.Robert, doswiadcza swoich bolesnych uczuc, naturalnych zreszta- bol, zaloba, tesknota itd. A niektorzy baaaardzo sie bronia przed emocjammi i to jest blad. Bo jak sie ma jakis ciezki emocjonalny bagaz na karku, to predzej czy pozniej bedzie sie trzeba z tym rozpracowac, nie da sie ominac, powiedziec- ok, zaloba jest tak bolesna, ze nie chce o tym myslec, ze mna jest ok, ide dalej..., tak sie nie da. Bo efektem tego po czasie, krotszym lub dluzszym, jest depresja, multi depresja, nie taka jesienna. Efektem sa nagromadzone poczucie winy, wstyd, bol emocjonalny tak wielki, ze czlowiek robi wszystko, ze by sie tego pozbyc- ucieka w prace, alkohol, odbiera sobie zycie...

Naukowcy opracowali taki prosty model, trojkat emocjonalny:(moze wyjdzie mi te zdjecie)

http://www.psykologtidsskriftet.no/imgs ... 5-01-b.jpg

Napisze w skrocie o co tu chodzi:
-kazdy ma podstawowe uczucia: radosc, smutek, zlosc, itp.
-mamy tez tzw. hemmende uczucia, nie wiem jak to po polsku nazwac, chodzi o to, ze zamiast smutku/zaloby odczuwamy poczucie winy (np. moja wina ze nie dopilnowalam by wczesniej odkryto raka), wstyd za siebie, niechcec, bol emocjonalny, strach (angst) przed odczuwaniem smutku (np.jak bede plakala to sie calkiem rozsypie i oszaleje).
- trzeci kat trojkata to forsvar (obrona) , czyli depresja, unikanie uczuc, mysli czy czynow, ktore wzbudzaja w nas smutek (np. rzadko wiedy chodze na grob, bo to jest zbyt bolesne wiedziec tylko nagrobek po Natalii).
Efekt jest taki, ze czlowiek potrzebuje pomocy, bo sam z tego wszystkiego nie wylezie i moze byc jeszcze gorzej.
Te 3 grupy uczuc i postepowania sa normalne dla kazdego czlowieka, ale kiedy sa one wyolbrzymione, wtedy sa problemy i depresje.

CELEM TERAPII jest avbryte forsvar (przerwac system obronny), dopuscic do siebie emocje, ktore powstawaly w wyniku jakis sytuacji/przezyc. Jest to dziadowsko bolesne i niekomfortowe/nieprzyjemne (aj tam polskie slowka mi uciekaja). Terapeuci sa zdania, ze to nam pomoze. Powiem wiecej, dzis, po 7 tygodniach terapii mi tez to pomaga!
Przyklad: najpierw musielismy przeanalizowac, dlaczego ze mna jest tak a nie inaczej i okazalo sie, ze powrot do szczegolow z dziecinstwa jest konieczny, zebym po pierwsze mogla przerobic bolesne emocje, poczuc bol, codzienny strach przed tym za co dzis dostane, zebym mogla okazac te zlosc i smutek, zalobe z powodu dziecinstwa jakiego nie mialam, musialam okazac zlosc, no bo ona przeciez byla, tylko nie mialam prawa jej okazac (zlosc na matke, na swiat, ze nikt mi jako dziecku nie pomogl) itd. A po drugie, bardziej zrozumialam siebie i swoj stan teraz. No i tak w rozny sposob przerabialismy dziecinstwo z indywidualna terapeutka przez prawie 3 tygodnie.
To nie tak, ze ciagle tylko o tym bylo. Mamy zajecia od 9 do 15.30, czesto z przerwa 1-2 godziny bo ktos ma indyvidualna terapie a inny ma wolne. Mamy przerozne zajecia- o tym pozniej.
Potem skupilismy sie na moich relacjach z Robertem i terapia rodzinna. Robert i Emila byli tu przez tydzien i mielismy pogadanki we 2 lub 3. Okazalo sie, ze jest na tyle powaznie, ze R.przyjedzie jeszcze 2 razy po 2 dni na pogadanki. Od tego zalezy powodzenie mojej terapii, ale nie tylko mojej. Ten tydzien rodzinny w osrodku byl strasznie ciezki dla Roberta. W koncu plakal, w koncu pozwolil sobie na okazanie uczuc, w koncu dal sobie powiedziec, co jest nie tak w domu i czemu ja jestem na dnie emocjonalnym (no bylam). Wyglada na to ze sie przejal strasznie, caly tydzien nie jadl, chodzil struty i przezywal i mam nadzieje, w koncu zrozumial ze zarowno my jak i on sam potrzebuje pomocy. Uff, wielka ulga dla mnie. Zarowno terapeuci jak i przyjaciele z grupy mowia ze mam blysk w oku i calkiem inna twarz:) Tak mam nadzieje, ze teraz bedzie nieco lepiej. Wtedy tez latwiej bedzie mi przezywac zalobe, majac przyjaciela u boku.
Czesto jest tak, ze jestesmy z ludzmi, a jednak tacy samotni....
Zostalo jeszcze 5 tygodni intensywnej terapii, podczas ktorej musze sie skupic na aspekcie najbardziej bolesnym dla mnie- na przerobieniu i przezyciu zaloby po Natalce. To beda ciezkie tygodnie. Ale po to tu jestem, zeby pracowac jak najbardziej aktywnie sie da.

Poza tym mamy w-f 2 razy w tygodniu, o 9 rano!, 1,5 godziny! rozboj normalnie :lol: Na szczescie ze wzgledu na moje chore stawy nie musze za duzo chodzic, tylko sobie jezdze po lesie swoim rowerem:) Tak naprawde to mamy fajne te zajecia, takie integrujace z grupa, wesole:)
Dodatkowo mamy wyklady/dyskusje teoretyczne, uttrykksterapi czyli zazwyczaj jakies malowanki- nie cierpie tego, bo nie mam pomysly np na to jak mam narysowac cos na temat wspoczucie dla samego siebie. Poza tym mamy 3 rodzaje terapii grupowych, to sa intensywne zajecia, ale daja dobre efekty. W tej klinice zajmuja sie duzo roznymi badaniami i ulepszeniami, mamy codziennie ankiety, gdzie opisujemy swoje zdanie i uczucia na temat prowadzonych terapii. Czesto przyjezdzaja tu ludzie z zagranicy,zeby zobaczyc jak to czy tamto dziala.
Poza tym jest duzo mozliwosci spedzania wolnego czasu- sa konie, silownia, sale gym., rozne organizowane zawody/pilka, domek muzyczny itd.

Ogolnie jestem bardzo zadowolona z pobytu i najwazniejsze ze sa efekty tych wszystkich terapii. Mam nadzieje, ze bedzie nieco latwiej zyc potem, zarowno sama ze soba jak i jako rodzina på 3. ...mam nadzieje....

Wiem, ze pewnie chaotycznie to wszystko brzmi, ale chcialam jak najbardziej wam opowiedziec o tych wszystkich interesujacych sprawach, ktore sie tu dzieja:)

Teraz juz bedzie mi latwiej cos jeszcze napisac, wiec mysle ze niebawem sie odezwe :wink: Dziekuje za cierpliwosc :wink: Fajnie "wrocic" na forum :ok:

natalka
Posty: 1019
Rejestracja: pt maja 04, 2007 9:42 am
Gender: None specified - None specified

Re: Natalia

Postautor: natalka » pn wrz 28, 2015 11:28 pm

A kociaki sa takie przytulanskie-mruczanskie :love:

Oczywiscie ze dodatkowe 4 godziny terapii nie zakoncza sprawy. Mamy z terapeutka nadzieje, ze Robert zgodzi sie na terapie i pogadanki juz na miejscu u nas, lokalnie. On tez potrzebuje pomocy, bo zapedzial sie w tym wszystkim a wieczorami- gdyby nie leki nasenne to tez by nie spal. Przez caly czas od wykrycia nowotworu u Natalki do tej pory upychal wszystko w sobie; swiadomie uciekal od czucia czegokolwiek- swojego smutku i zaloby, wspolczucia dla innych, dla mnie. Troche mi go bylo szkoda na tych pogadankach rodzinnych, bo sie nasluchal i ode mnie i od mojej psycholog tez. Mam najlepsza terapeutke jaka mogla mi sie trafic, pani po 60. Zanim tu trafilam, czytalam jej artykuly o zalobie na necie i myslalam sobie- o jak ja bym chciala ja choc raz spotkac w Modum. A tu niespodzianka, bo dostalam ja jako mojego indywidualnego terapeute i prowadzacego. Tylko jak zwykle mam "szczescie", bo moja pani jest Szwedka:) Moj najlepszy psychiatra w Sogndal byl z Danii! Po szwedzku jest zdecydowanie latwiej niz po dunsku:)

No dobra, to tyle. Jutro wyklad i "malowanki" :roll: Calkiem wolny dzien. Ale za to w czwartek zajecia od 9 do 15.30 z malymi przerwami po 15 minut. Moja terapeutke maja jeszcze 2 inne osoby, wiec czasem tak jest, ze ktos ma terapie, a inny ma fri.
Bede sie grzac na jesiennym slonku i czytac, czytac, czytac...
Sporo juz przeczytalam. Wzielam ze soba okolo 20 ksiazek, przeczytalam je i ostatnio zamowilam sobie nowe 20 szt. Az sie smiali, jak zobaczyli jaki karton ksiazek niose z "poczty":) Teraz czytam swoja najgrubsza ksiazke, ktora ma 760 stron. Ponizej 400 nie schodze, nie oplaca mi sie kupowac ksiazek po 200-300 stron, bo je przeczytam w 2-3 godziny. Czasem jestem zmeczona psycho-fizycznie po terapii i nie mam sily na nic, tylko slucham muzyki. A czasem wlasnie ksiazki mi pomagaja, to taka odskocznia i psychiczny odpoczynek od intensywnej terapii. Lubie czytac :)

Awatar użytkownika
agnes77
Posty: 867
Rejestracja: ndz sty 08, 2012 11:06 pm
Lokalizacja: Asker
Gender: None specified - None specified

Re: Natalia

Postautor: agnes77 » wt wrz 29, 2015 8:07 am

powiew swiezosci poczulam, a wy?

Awatar użytkownika
jaca2
Posty: 124
Rejestracja: pn lut 04, 2013 3:44 pm
Gender: None specified - None specified

Re: Natalia

Postautor: jaca2 » czw paź 01, 2015 1:08 pm

Gratulacje i trzymamy kciuki za Ciebie/Was ... :taniec_g: :przyt: :ok:
"...Błogosławiony człowiek, który nie mając nic do powiedzenia nie ubiera tego faktu w słowa…"

Lindemans
Posty: 895
Rejestracja: pt lip 06, 2012 8:18 pm
Gender: None specified - None specified

Re: Natalia

Postautor: Lindemans » czw paź 01, 2015 10:18 pm

Moniko, ja mam wrazenie, ze pod gorke sie skonczylo i teraz bedzie z gorki :przyt:
Trzymam za Was kciuki !!!!
Pisz, pisz, jak tylko, ze sa jakies nowiny od Ciebie, to lece na leb na szyje czytac :D


Wróć do „KĄCIK POWITALNY, BLOGI FORUMOWICZÓW”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 107 gości