Natalia

Nowy na Forum? Zapraszamy do napisania paru słów o sobie :)

Moderator: Moderatorzy

natalka
Posty: 1019
Rejestracja: pt maja 04, 2007 9:42 am
Gender: None specified - None specified

Re: Natalia

Postautor: natalka » pt paź 02, 2015 9:10 am

Dziekuje Wam, kochani jestescie :przyt:

Mycha
Posty: 706
Rejestracja: pn paź 29, 2007 10:12 am
Pochwał: 1
Gender: None specified - None specified

Re: Natalia

Postautor: Mycha » wt paź 06, 2015 2:52 pm

Moniko

Mimo ze tylko piszesz brzmisz juz duzo bardziej pozytywnie.
Trzymam kciuki za Ciebie i Twoja rodzine. Oby tak dalej :)

natalka
Posty: 1019
Rejestracja: pt maja 04, 2007 9:42 am
Gender: None specified - None specified

Re: Natalia

Postautor: natalka » pt paź 23, 2015 10:58 am

Po 4 latach przerwy wrocila Adele:) :

https://www.youtube.com/watch?v=YQHsXMglC9A

A ja wroce tu w weekend, mam duzo do napisania- jak zwykle :wink:

natalka
Posty: 1019
Rejestracja: pt maja 04, 2007 9:42 am
Gender: None specified - None specified

Re: Natalia

Postautor: natalka » ndz paź 25, 2015 8:41 pm

Przede mna ostatni tydzien terapii. Minelo juz 11 tygodni ciezkiej pracy. Pamietam kiedy 2 lata temu czytalam ksiazke z historiami pacjentow z Modum Bad myslalam sobie wtedy: "ja tez tam chce byc, chce sprobowac, moze ja tez bede mogla powiedziec ze moje zycie bylo "przed" i "po" Modum". Dzis mysle, ze tak wlasnie moge powiedziec.

Oczywiscie, ze terapia nie odda mi Natalki z powrotem, nie zlikwiduje koszmarow i nie usunie traumatycznych wspomnien z roznych okresow zycia. Niemniej to wszystko co tu przezylam przez te prawie 3 miesiace duzo mnie nauczylo. Moja terapeutka tez mowi, ze odnioslam najwiekszy sukces w mojej grupie. Smutne to troche, bo niektorzy dopiero teraz 1-2 tygodnie przed koncem "obudzili sie" ze zaprzepascili taka szanse, ze ciagle sie wycofywali, bo terapia byla zbyt bolesna i teraz nagle chcieliby wszystko naraz naprawic w jeden tydzien. No nie, tak sie nie da.

Byly rozne rodzaje terapii i okazalo sie, ze to czego najbardziej sie balam-roznych terapii grupowych, to pomoglo mi najbardziej i z czasem byly i sa to moje ulubione zajecia. Nie tylko terapeuci maja wplyw na nas, ale i reszta grupy. Moja grupa bardzo mi pomogla i oni wiedza o tym; wielokrotnie im dziekowalam za dobre mysli, za to ze czasem az do bolu "krecili mi dziure w brzuchu", zeby zmusic mnie do innego spojrzenia na pewne sprawy. Te szczere chceci calej grupy mobilizowaly mnie do wielogodzinnych przemyslen i zmian. Jestem im bardzo wdzieczna; na koniec tygodnia kazdy z mojej grupy i kazdy terapeuta dostanie ode mnie list z podziekowaniami. Kazdy indywidualnie przyczynil sie do mojego terapeutycznego sukcesu :D Zyskalam prawdziwych przyjaciol :przyt: Mamy plan, ze za pol roku spotkamy sie cala grupa u nas nad fjordem:) Mam nadzieje, ze sie uda:)
W sumie to kazdy z nas jest bardzo zaangazowany w pomoc innym w grupie. Laczy nas taki specjalny rodzaj przyjazni, jestesmy o tym zgodni:)

No tak, ale gdzie tu moj sukces?
1. przerobienie dziecinstwa pomoglo mi lepiej zrozumiec sama siebie, te dorosla osobe, ktora jestem teraz. Zrozumialam swoje bledne i zle reakcje i strategie przezycia, dlaczego uciekalam od emocji i byl strach przed ich okazywaniem rowniez w zyciu doroslym. Pokonalam wrogosc i szkodliwa samokrytyke do przesady. W koncu po wielu latach moglam wyrazic swoj bol, zlosc i zalobe z powodu ciezkiego dziecinstwa. Emocjonalne rozprawienie sie z tym okresem zycia sprawilo, ze czuje sie lzejsza, ze oproznilam ten ciezki bagaz, poukladalam wszystko na miejsce i teraz to ma sens.

2.lepiej rozumiem sama siebie i umiem spojrzec na moje problemy z innej perspektywy, jestem bardziej otwarta na rady i opinie innych. Choc nie powiem, tu tez zdarzalo mi sie powiedziec w zlosci- nie rozumiesz mnie, bo nie stracilas/les dziecka. Jednoczesnie taka szczerosc wobec terapeutow jaki innych z grupy bardzo nam pomogla i tym bardziej zblizyla nas do siebie.

3. glowym tematem terapii bylo to, zeby wszystko przerobic emocjonalnie i wyrazic to-zlosc, bol, zalobe, tak jak normalny czlowiek reaguje-placzem, smutkiem itd. Chodzilo o to, zeby nie uciekac, nie tlumic wszystkiego w sobie i nie dopychac tego na sile. Otworzylam sie; ktos z grupy mi pokazal, ze to nie jest wstyd plakac, szczegolnie kiedy sie ma powody (zaloba po Natalce); pozwolilam sobie na rozne takie emocje, ktore wczesniej upychalam pod pokrywke. Przez te 3 miesiace wylalam litry wiecej lez niz przez ostatnie 3 lata. Poczulam na sobie, ze z czasem czlowiek czuje sie nieco lzejszy, oczyszczony z tlumionego smutku i bolu. Nauczylam sie, ze kiedy czlowiek ma zly dzien, to ma i juz, musi sie wyplakac, pogadac i przytulic, i moze za 3 godziny bedzie juz nieco lepiej. Tlumienie emocji i uciekanie od nich (forsvar/obrona) jest po prostu szkodliwe i destrukcyjne. Szczegolnie trudne jest to dla mezczyzn, no bo przeciez dorosly mezczyzna nie placze, bo to wstyd. Wierzcie mi, na kazdego twardziela w grupie przyszedl czas szlochania na terapii grupowej. I to nie byl wstyd, ale koniecznosc i dobrodziejstwo, ze w koncu ich cialo odpuscilo samokontrole emocji, ktora mieli przez ostatnie 20 lat.

4. jedna z najtrudniejszych celow terapii jest mozliwosc do odczuwania wspolczucia dla samego siebie i zrzucenia niepotrzebnego przygniatajacego poczucia winy. Kazdy z nas ma z tym najwiecej problemow. Ale udalo nam sie, mi tez. W koncu nie obwiniam sie za rzeczy, za ktore faktycznie nie powinnam. Z tym wspolczuciem to troche trudniej, bo duzo latwiej jest nam byc krytycznym wobec siebie. Ale pracuje nad tym. To wazne, by poczuc sie waznym i miec poczucie wlasnej wartosci.

5. na pewno czuje, ze mam sile, by dokonac zmian zarowno u siebie jak i wokol mnie. Wspominalam wam wczesniej ze moja mala rodzina byla tu przez tydzien. Trudno bylo szczegolnie dla Roberta, ale tak jak obiecal- byl jeszcze 2 razy na terapii rodzinnej i zrozumial, ze to pomaga, ze temat zycia psychicznego to nie jakies brednie, ale ze mozna cos z tym zrobic. Sam mial indywidualna pogadanke z moja terapeutka, gdzie znow sie wyplakal przez 1,5 godziny, ale potem stwierdzil, ze to pomaga i ze to ma sens. Jeszcze nie wrocilam do domu, ale slysze z rozmow z nim i z Emila, ze duzo sie zmienilo z jego strony. Naprawde jest lepiej i mam nadzieje, ze naprawde znalezlismy droge do siebie nawzajem alle trzy, i ze teraz latwiej nam bedzie zyc z bolem i zaloba po Natalce. Robert przyjedzie za tydzien mnie odebrac i wtedy bedziemy mieli jeszcze taka ostatnia rodzinna pogadanke:) Ciesze sie, ze Robert tak sie zaangazowal i mam nadzieje, ze zgodzi sie na indywidualna terapie juz na miejscu.

No i to tak mniej wiecej z tego o czym moge napisac; oczywiscie mam swoje sekrety i duze sukcesy wokol nich :wink:
Ogolnie- jestem bardzo zadowolona z pobytu w tej klinice. Nie oczekiwalam az takich rezultatow i zmian.Jestem bardzo wdzieczna za te szanse. Oczywiscie nie powiem, ze jestem zdrowa, ze teraz to juz tylko usmiech od ucha do ucha. Poza tym nadal mam sosial angst, bo inaczej jest tu, w zamknietym swiecie kliniki, z tymi samymi ludzmi, a inaczej bedzie "na zewnatrz", ale to nie jest az takie wazne. Z czasem i z tym sie uporam. Mysle sobie, ze nie chce mi sie kazdemu opowiadac, jak bylo i czy mi pomoglo, wiec jestem juz umowiona na artykul w sobotnim wydaniu gazety lokalnej. Kazdy kto bedzie zainteresowany to sobie przeczyta i juz :D
Poza tym chce wykorzystac okazje i poruszyc temat psychicznego znecania sie nad dziecmi i konsekwencjami tego w zyciu doroslym. Kazdy z nas w grupie mial "przegrane" dziecinstwo i od tego wszystko sie zaczelo. Ponizanie, odsuwanie na bok, doslowne mowienie dziecku, ze jest sierota zyciowa, ze wszystko robi zle, ze jest niedorajda,ze dziecko jest winne problemow rodzinnych a nawet wprost, ze jest niechcianym dzieckiem, ze jest tak samo glupie jak np.ojciec itd.- to wszystko, slyszane przez 10-18 lat skrzywia psychike i powoduje powazne problemy emocjonalne i depresje. To wazny temat, tak mysle.

Za tydzien, 9 dni w sumie, wracam do domu, do rodziny i moich kociakow :love: Ciesze sie:) Odnioslam swoj maly zyciowy sukces. Mam caly segregator materialow, wykladow, notatek, pamietnik z kliniki- tzw.narzedzia, z ktorych zawsze bede mogla korzystac. No i nadal mam swoja terapeutke w Sogndal:) Milo bedzie zobaczyc jej mine, kiedy wrecze jej epikrise z kliniki. Moja Elisabet tutaj juz zaczela ronic lzy ze wzruszenia, ze tak nam sie udalo :lol:

natalka
Posty: 1019
Rejestracja: pt maja 04, 2007 9:42 am
Gender: None specified - None specified

Re: Natalia

Postautor: natalka » pn paź 26, 2015 10:01 am

Po prostu musicie to zobaczyc:

http://www.vgtv.no/#!/video/120050/kun- ... veikrysset

o slodzinek bidasik :love: i jeszcze rudy na dodatek :love:

Awatar użytkownika
jaca2
Posty: 122
Rejestracja: pn lut 04, 2013 3:44 pm
Gender: None specified - None specified

Re: Natalia

Postautor: jaca2 » wt lis 03, 2015 11:56 pm

Gratuluję tych małych- Wielkich sukcesów.
Dobrze widzieć Ciebie w takiej formie :wiwat:
Napisz gdy już się ograniesz w domku ;) :D

Pozdrawiamy i życzymy mocy :taniec_g:
"...Błogosławiony człowiek, który nie mając nic do powiedzenia nie ubiera tego faktu w słowa…"

Drakhtul
Posty: 2
Rejestracja: pt gru 04, 2015 11:29 am
Gender: None specified - None specified
Kontaktowanie:

Re: Natalia

Postautor: Drakhtul » pt gru 04, 2015 11:33 am

Co sie stalo dalej z tym kotkiem?

natalka
Posty: 1019
Rejestracja: pt maja 04, 2007 9:42 am
Gender: None specified - None specified

Re: Natalia

Postautor: natalka » ndz gru 27, 2015 4:13 pm

Juz prawie 2 miesiace jestem w domu, a jeszcze Wam nie napisalam jak dalej zycie idzie, standard, mysle o tym prawie codziennie i nie moge sie zebrac zeby cos napisac. Wiem ze jak tu obiecam ze napisze cos, to wtedy napisze.
Teraz mam za soba 2 godziny lez, bo znalazlam stary mini brikke z filmikami i zdjeciami Natalki pochodzacymi ze starego telefonu Emilii. Pierwszy raz to wszystko ogladalam. Postep-dalam rade! Pierwszy raz po smierci Natalki smialam sie przy strumieniach lez! I przezylam! Tylko jestem teraz wykonczona, ale to jest to, czego nauczylam sie w klinice-nie tlumic emocji, plakac ile wlezie, nie hamowac sie, gdy przyjdzie taki wlasnie moment. I przyszedl, i dalam rade!
Tyle mam wam do opowiedzenia....

Wroce, moze dzis wieczorem, moze jutro.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Musze odetchnac...

natalka
Posty: 1019
Rejestracja: pt maja 04, 2007 9:42 am
Gender: None specified - None specified

Re: Natalia

Postautor: natalka » ndz gru 27, 2015 4:19 pm

A kilka miesiecy po tych zdjeciach uslyszalam ze Natalka umrze bo ma raka z przerzutami.... :cry:

Awatar użytkownika
mariolcia_1
Posty: 1708
Rejestracja: pt wrz 07, 2007 8:28 pm
Lokalizacja: Zagłębie D./ Kjeller
Gender: None specified - None specified
Kontaktowanie:

Re: Natalia

Postautor: mariolcia_1 » ndz gru 27, 2015 10:55 pm

wiesz dobrze, że nam słów brakuje ....

ale piękną pamiątkę znalazłaś :)

Awatar użytkownika
jaca2
Posty: 122
Rejestracja: pn lut 04, 2013 3:44 pm
Gender: None specified - None specified

Re: Natalia

Postautor: jaca2 » sob sty 02, 2016 11:50 am

:przyt:

uczysz się tańczyć w deszczu :taniec_g:

:ok:
"...Błogosławiony człowiek, który nie mając nic do powiedzenia nie ubiera tego faktu w słowa…"

Awatar użytkownika
agnes77
Posty: 867
Rejestracja: ndz sty 08, 2012 11:06 pm
Lokalizacja: Asker
Gender: None specified - None specified

Re: Natalia

Postautor: agnes77 » sob sty 02, 2016 11:42 pm

najwazniejsze slowa odkad Cie czytam

...dalam rade...

cudownie!


Wróć do „KĄCIK POWITALNY, BLOGI FORUMOWICZÓW”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 128 gości