NORWESKI - KOREPETYCJE INDYWIDUALNE NA KAŻDYM POZIOMIE. ZOBACZ WIĘCEJ

Natalia

Nowy na Forum? Zapraszamy do napisania paru słów o sobie :)

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
H-Element
Posty: 1857
Rejestracja: sob paź 26, 2013 5:40 pm
Lokalizacja: Zlokalizowany
Gender: None specified - None specified

Re: Natalia

Postautor: H-Element » ndz lut 01, 2015 12:42 pm

Niestety, zadane śmiercią rany, długo ropieją... (autopsja)


To co myślimy, jest mniejsze niż to co wiemy.
To co wiemy, jest mniejsze niż to co kochamy.
To co kochamy, jest znacznie mniejsze niż to co jest.
I właśnie w takim sensie jesteśmy czymś
znacznie mniejszym niż to, czym w istocie jesteśmy
[Ronald Davis Laing]
Zmiana programu "Kropka nad i" na "Kropka przed N". :mrgreen:

I'am laid-back !

Awatar użytkownika
jozefina1970
Posty: 417
Rejestracja: śr wrz 26, 2012 2:10 pm
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Gender: None specified - None specified

Re: Natalia

Postautor: jozefina1970 » pn lut 02, 2015 8:43 am

natalka pisze:W takie dni nie da się nie myslec. Czy tak już będzie reszte zycia?

Nie wiem Moniko... :-( Nie potrafię na to odpowiedzieć... Mariolcia ma chyba trochę racji, nie wiem, czy się da całkowicie, kiedyś... Ale może za jakiś czas, długi czas będziesz wspominała te dobre chwile częściej niż te złe a te złe mimo wszystko otuli mgiełka lekkiego zapomnienia. Nie wiem...

natalka
Posty: 1019
Rejestracja: pt maja 04, 2007 9:42 am
Gender: None specified - None specified

Re: Natalia

Postautor: natalka » sob lut 14, 2015 3:45 pm

Wyszly już pierwsze przebiśniegi. Jest tak cieplo i przyjemnie, ze wystawiłam na balkon krzesełka i stolik. Kot myslal, ze to dla niego, bo poszlam sobie zrobić herbatke, a on hop i już jest na krzesełku.

Ucze mój mozg skupiać się na tym co jest tu i teraz, zyc terazniejszoscia, a nie przeszloscia. W ciągu dnia w miare mi się to udaje. Znalazlam nowa pasje-robie kapcie na drutach. Ostatnio w ośrodku nauczyłam się robic takie kapciuchy zimowe:

https://bystk.files.wordpress.com/2013/ ... 2149_n.jpg

A teraz eksperymentuje z kapciami balerinami. Wczoraj wyszla pierwsza para:

Obrazek

Pisze "eksperymentuje", bo poprzednia pare wrzuciłam do pralki na 40 stopni, tak jak te zimowe, żeby się sprawy i były cieplejsze, no i mi się spraly- wyszly malutkie na pol mojej dloni :roll:
Potem wrzuciłam próbny kapec na 40 na welne-nic się nie spral. Na 40 na syntetyczne-i znow kapec jak dla lalki.
W każdym razie wciagnelo mnie te dzierganie. Nawet nauczyłam się poslugiwac szydelkiem :shock:
Dziwie się sama sobie, bo druty to była ta najnudniejsza rzecz dla mnie. Ale kiedy można już cos stworzyć, to nie jest to az takie nudne:)

Poza tym znow puzzluje. Teraz na zamówienie robie takie zdjecie:

http://www.ravensburger.de/shop/puzzles ... index.html

Zamowilam tez sobie nasiona kwiatow i planuje moje kawałki ziemi i balkon. Pamietam pierwsza wiosne bez Natalki, kiedy to nie chciałam mieć kwiatow wokół siebie, skoro nie mogłam ich robic bez Natalki. Ciezko mi było robic cokolwiek co wcześniej robiłam z Natalka. Rok temu miałam już balkon w kwiatach, a w tym roku planuje mieć bardzo kwiatowo.Wiec jakiś postep w mojej glowie nastapil.
No i czytam, zawsze cos czytam zresztą.
Tak, staram się mieć glowe zajeta, przynajmniej w dzien.Potem przychodzi wieczor i smutek, ze nie mogę poczytać Natalce Franklina czy Reksia do snu. Ze nie mogę jej przytulic na dobranoc...
A dramatyczne wspomnienia przychodzą noca, we snie, tylko na to już nie mam wpływu. Koszmary z serii o umieraniu Natalki nawiedzają mnie niemal co noc, bo staram się zmniejszać leki na spanie. Wieksze ilości zapewniają twardy sen, ale jest ciężej potem wstać do zycia.

Za miesiąc już jade do osrodka:

http://www.modum-bad.no/

Niektorzy mowia, ze ich zycie jest te "przed" i "po" ośrodku. Zobaczymy jak będzie ze mna. Mam nadzieje, ze zakwalifikują mnie do terapii z konmi. Zawsze czułam wielki respekt przed konmi, ba , boje się koni i mam marzenie, by się ich nie bac i skorzystać z ich terapeutycznej mocy.

Tak, czyli jakos zycie idzie. Opp-ned. Zaczal się kolejny rok bez Natalki. Mowia, ze bol po stracie dziecka jest jak trojkat kolatajacy się w sercu, który z czasem ma zaokrąglone katy i już tak nie boli. Hmmm, u mnie te kanty sa jeszcze ostre, choć tu i tam sa jakies male zmiany. Czasem jest tak, ze dzień jest w miare ok. I nagle jakas piosenka w radiu, zapach czy glos przedszkolakow idących na spacer- i wszystko leci na leb na szyje. Dostaje paraliżu emocjonalnego po czym reszte dnia nie mogę się skupic na czyms sensownym. Z tęsknoty za Natalka serce znow krwawi. I tak ciagle.

Grzejcie się na sloncu w ten piękny weekend :wink:

natalka
Posty: 1019
Rejestracja: pt maja 04, 2007 9:42 am
Gender: None specified - None specified

Re: Natalia

Postautor: natalka » wt lut 17, 2015 2:09 pm

Wlasnie uslyszalam w polskim radiu , ze dziś jest Swiatowy Dzien Kota! Czego to ludzie nie wymysla...
A mój Pus: nie mruczy, sporadycznie miauczy, nie lubi szynki..., dziwny jakis :roll: Nie no, lubie go, tylko szkoda, ze nie lubi się przytulać. Felix, ten co go auto potracilo, caly dzień mogl siedzieć na kolanach, mruczał i miauczał ciagle. Biedasik :(

Awatar użytkownika
jaca2
Posty: 125
Rejestracja: pn lut 04, 2013 3:44 pm
Gender: None specified - None specified

Re: Natalia

Postautor: jaca2 » pt lut 27, 2015 1:44 pm

jestem zdania, że to nie chodzi o "wyrzucenie z głowy", lecz o próbę oswojenia tej myśli, z ktorą i tak do końca naszych dni sie próbuje "oswoić".
Co do pytania: "dlaczego" to pytanie nie ma sensu i prowadzi do obłędu- taka moja opinia.
Trzeba próbować żyć "MIMO" tego, że jest to ciężka i kręta droga, na której mnóstwo wzniesien, górek i ogromnych dołów...
i tu nasuwa mi sie cytat, że: "...W życiu nie chodzi o to, by przeczekać burzę, a o to, by nauczyć się tańczyć w deszczu..."
"...Błogosławiony człowiek, który nie mając nic do powiedzenia nie ubiera tego faktu w słowa…"

natalka
Posty: 1019
Rejestracja: pt maja 04, 2007 9:42 am
Gender: None specified - None specified

Re: Natalia

Postautor: natalka » pt lut 27, 2015 2:26 pm

Dziekuje za piękny i madry post.

Tymczasem- zakwitł pierwszy krokusik; produkcja kapci na drutkach trwa, nasionka kwiatowe posiane. Czyli ze cos się dzieje procz tej całej zaloby. Ale żeby tanczyc w deszczu..., to jeszcze tysiące mil do tego...

Awatar użytkownika
jaca2
Posty: 125
Rejestracja: pn lut 04, 2013 3:44 pm
Gender: None specified - None specified

Re: Natalia

Postautor: jaca2 » pn mar 09, 2015 3:06 pm

Tak, Monia...
wiem...
"...Błogosławiony człowiek, który nie mając nic do powiedzenia nie ubiera tego faktu w słowa…"

natalka
Posty: 1019
Rejestracja: pt maja 04, 2007 9:42 am
Gender: None specified - None specified

Re: Natalia

Postautor: natalka » sob mar 21, 2015 12:06 pm

Wrocilam z osrodka. W sumie to się nazywa sanatorium zdrowia psychicznego. Było..., fajnie to niewlasciwe slowo; ciekawie, spokojnie, wyciszająco. Piekny teren, latem tam musi być rajsko, bo jest pelno krzewow kwitnących, roz i innych kwiatow wieloletnich, brzozy, iglaki, laweczki, pięknie. Duzo pozytywnego wyniosłam z tego pobytu. W ciągu tych 4 dni uslyszalam więcej nowych ciekawych myśli niż przez rok ze swoja psycholog. Mialam ja za dobrego psychologa, ale dopiero tam zobaczyłam jak bardzo profesjonalnym psychologiem i terapeuta można być. Wspaniali, ludzcy terapeuci. Mialam pogadanke z overlege/ lekarzem glownym od depresyjnych, młody lekarz po 40. Przede mna miał 3 pacjentow, każdy po prawie 2 godziny, a mimo to pamietal szczegoly z mojego zyciorysu i podania o przyjecie.

Były 3 grupy depresyjne, kazda po 8 osob. U mnie było 3 mężczyzn i 5 kobiet; przekroj wiekowy 20-60 lat, m.in nauczycielka i psychiatra od psychoz. Kazda grupa ma swój domek. Nam się trafil domek z oddzielnymi pokojami z lazienka dla każdego. Inna grupa miała domek taki zwyczajny, z 2 łazienkami na 8 osob. Posilki były w dużej stolowce, tak jak w hotelach. W sumie było tak ok 150 pacjentow. Kazda grupa miała swój stolik, zawsze się siedziało "ze swoimi", wiec komfortowo. Na kazda grupe przypada 6 terapeutów.
Mielismy 2 pogadanki indywidualne, zajecia grupowe- zrobienie kolazu z czasopism na temat "W czym potrzebujemy pomocy", zajecia fizyczne- szybki spacer do lasu. Każdy dostaje tygodniowy plan, jak w szkole:) i wiadomo co i kiedy. Zajecia obowiązkowe sa od 9 do 15.30, czyli do obiadu. Potem czas wolny, który można spedzic na basenie, siłowni, warsztaciku ciesielskim (?), w stajni, na sali gimnastycznej (graja w kosza, siatke itp.), można pozyczyc rower lub po prostu posiedzieć na tv.

Na podstawie testow i pogadanek dostałam diagnozę zlozona, w sumie potwierdzenie tego co wiedziałam: depresja, PTSD (stres pourazowy, posttraumatisk stresslidelse), plus komplisert sorg (skomplikowana zaloba) i sosial angst ( niepokoj socjalny(?), ).Okazalo się , ze nie wszyscy dostają miejsce na pozniejsza terapie 12-tygodniowa. W przyszłym tygodniu dostaniemy epikrise (dokument z opisem naszego stanu), gdzie będzie zaproszenie (lub nie) na dalsza terapie. Ale lekarz mi już powiedział, ze maja dobry tilbud dla mnie, wiec raczej dostane zaproszenie na później. Niestety, będzie trzeba trochę poczekać, bo az do listopada. W sumie dla mnie to i lepiej, bo wlasnie wtedy mam doly, listopad-styczeń, ten najgorszy czas choroby Natalki i te wszystkie bolesne wspomnienia. Wiec w tym roku specjaliści pomoga mi przez to przejść.

Co nowego się dowiedziałam? Mój glowny problem to "a ga videre i livet", czyli isc dalej, nie stać w miejscu zablokowanym w zalobie. Mielismy wykład pt. Veien videre gar gjennom folelsene, czyli droga dalej wiedzie poprzez uczucia, emocje. Nigdy o tym tu nie wspominałam, ale moje dzieciństwo tez nie było rozowe, było pelno- nazwijmy to- nieprawidlowosci, i to wszystko miało i ma wpływ na to, ze teraz jest ze mna tak a nie inaczej. Tylko ze ja jakos się uporałam z dzieciństwem, udało mi się stworzyć normalna rodzine, a dzieciństwo "spakowałam" w pudelko i odlozylam na polke, nie rozgrzebując tego co było. W ośrodku uslyszalam, ze jednak będzie trzeba te pudelko otworzyć i przerobić to co było, przeanalizować, by moc teraz zrozumieć moje reakcje i zycie. To będzie bolało, ale skoro ma mi to pomoc, to ok. Niemal na każdym kroku slyszalam i czytałam to samo: by isc dalej trzeba uporzadkowac i przeanalizować zycie emocjonalne od poczatku, szczególnie jeśli po drodze były jakies traumy. Tylko czemu moja psycholog nigdy mi o tym nie powiedziała i nie poruszala zbytnio tematu mojego dzieciństwa? Może tak naprawdę nie jest takim dobrym psychologiem? :|
Poza tym dostałam inne leki na spanie, od których nie będę tyc, mam nadzieje, ze w końcu trochę schudnę, bo to nie jest normalne, żeby być aktywnym fizycznie i nie chudnac.

Ogolnie jestem bardzo zadowolona z pobytu i będę czekac na następny pobyt w ośrodku.

Lindemans
Posty: 895
Rejestracja: pt lip 06, 2012 8:18 pm
Gender: None specified - None specified

Re: Natalia

Postautor: Lindemans » sob mar 21, 2015 9:50 pm

Moniko, nie wiem czy wiesz, ale to jest Twoj najbardziej pozytywny post od bardzo dawna :)
Zycze Ci, zeby teraz juz bylo "z gorki" !

natalka
Posty: 1019
Rejestracja: pt maja 04, 2007 9:42 am
Gender: None specified - None specified

Re: Natalia

Postautor: natalka » sob mar 21, 2015 10:29 pm

No faktycznie, nie pomyslalam. Ta terapia to takie swiatelko w tunelu, ze może będzie lepiej, ze naucze się zyc z zaloba. Ale gdy się ma ptsd to zycie nie jest takie latwe, bo pewne obrazy często powracają nagle i nie ma się na to wpływu. Nawet jak bylam teraz w ośrodku i miałam ok dzień, to przyszly traumatyczne obrazy we snie. Tak to już jest.
Ale fakt, mam nadzieje, ze cos się będzie dzialo w związku z moim wnętrzem, mam nadzieje cos pozytywnego:)

natalka
Posty: 1019
Rejestracja: pt maja 04, 2007 9:42 am
Gender: None specified - None specified

Re: Natalia

Postautor: natalka » wt kwie 21, 2015 1:08 pm

Często sobie mysle, ze dawno nic nie pisałam. Tylko o czym ja mam pisać? Ze wiosna, ze piękne tulipany wokół domu, ze słonko grzeje, ze... Kiedy nie ma przy mnie Natalki, to wszystko nie cieszy już tak jak kiedyś. Tak bardzo bym chciała dzielic z nia te male i duże radości z dnia codziennego. Moc ja przytulic, poczuc jej nagrzane slonkiem wloski...

Wczoraj w końcu dostałam epikrise z ostatniego osrodka wraz z potwierdzeniem, ze zakwalifikowałam się na 3-miesieczna terapie jesienią. Mam wiec na co czekac. To taka moja mala nadzieja, ze pomoga mi wyjść poza ten bledny kreg zaloby w którym siedze fast. Zaloba-rzecz oczywista i naturalna, ale kiedy dochodzą do tego te wszystkie dodatki (ptsd, komplisert sorg itd) to nie jest latwo isc dalej przez zycie.

Pamietam wiosenne, słoneczne dni podczas chemioterapii w Haukeland. Grzalysmy się wtedy z Natalka na sloncu i wymyslalysmy meny na kolejny piknik, gdy wrócimy do domu. Robilysmy wtedy jej ulubione dania i cala rodzina cieszyliśmy się, ze znow jesteśmy razem. Natalka zbierala kwiatki, robalki do pudelka. Uwielbiala pikniki. Był wtedy taka radosna... Każdy taka chwila był przycmiony mysla, czy to nie jest ostatni raz?... Kazda taka wyprawa musiala być perfekt, jakby to był ostatni raz...Czasem już po drodze z Bergen do domu robiliśmy zakupy i piknikowalismy się na lace pelnej kwiatow. Byliśmy razem...
Nie przyzwyczaiłam się do tego, ze teraz jesteśmy tylko we 3. Nie robimy wielu takich rzeczy, które robiliśmy we 4 z Natalka. Cos się rozpryslo na kawałki i nie da się już tego pozbierać. Natalki nie ma, mimo to nie potrafie pozbierać tych misiakow z sofy, nie umiem zebrac zabawek z Natalki pokoju, schować z korytarza skrzynke z jej butkami i kaskiem do roweru... W epikrise napisali, ze mam problem z tym, by tak wewnętrznie uznac fakt, ze Natalia nie zyje...

Ps. może niektórzy znajomi oczekują, ze będę pisać więcej o mojej codzienności, o tym kto nas odwiedzil, co robiliśmy, ze było milo itd. Tylko ze ja czuje ze to nie jest odpowiednie miejsce do tego. Tak jak blog Emilii był poswiecony Natalce, tak samo ten mój mini "blog" tutaj nazywa się Natalka. Zaczelo się od jej narodzin i choć Natalki już z nami nie ma, to chce ja tu wspominać i pisać o tym wszystkim co jest z nia związane. Przestrzegam regulaminu i nie poruszam tez spraw np.religijnych, ale wiem, ze moi przyjaciele wiedza, jak wielki wpływ na moje zycie ma to w co wierze. Niemniej bez względu na to, człowiek jest tylko człowiekiem, emocjonalna istota, której czasem ciężko jest się pozbierać.

Jest ponad 20 stopni, ide grzać się na balkonie.
Aha, i już zamowilam sobie nowego kotka:), tak żeby Pus się nie nudzil.

natalka
Posty: 1019
Rejestracja: pt maja 04, 2007 9:42 am
Gender: None specified - None specified

Re: Natalia

Postautor: natalka » sob kwie 25, 2015 1:34 am

Kilka linkow dla tych, ktorzy chcą mnie bardziej zrozumieć (dziekuje za to:) :

*PTSD
http://www.nerwica.com/czym-jest-ptsd-t1944.html

*sosial angst/fobia spoleczna
http://pl.wikipedia.org/wiki/Fobia_spo%C5%82eczna

*komplisert sorg/ zaloba skomplikowana lub patologiczna:
http://ariamemoria.com/zaloba-patologiczna/

Znalazlam jeszcze taka myśl wprost do mnie:
"Skoro przeżyliśmy żałobę po tym, co zostało utracone, możemy zostawić to za sobą i iść dalej. Lecz jeśli nie do końca przeżyliśmy ten żal, to nie sposób się od niego uwolnić. Poczucie straty będzie trwało w nieskończoność i człowiek nie będzie mógł swobodnie ruszyć naprzód."

Ciezkie to wszystko. Chcialabym zrozumieć sama siebie... Tylko ze nie wszystko da się wytlumaczyc, czasem pod wpływem traumatycznych przezyc chemia w mózgu szaleje i już.


Wróć do „KĄCIK POWITALNY, BLOGI FORUMOWICZÓW”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 181 gości